Jak
powstała
Cleo?
Kto stoi za Cleo
To ja ustawiam Cleo, uczę ją Twojej oferty i poprawiam na bieżąco. Jeśli czegoś potrzebujesz — piszesz do mnie. Trzeba coś zmienić albo dodać — piszesz do mnie.
Arek — twórca Cleo i Studia automatyzacji Adczyk

Problem
Zaczęło się od zmarnowanych zapytań
Patrzyłem, jak akademie beauty dostają mnóstwo wiadomości — „ile kosztuje kurs?”, „kiedy najbliższy termin?” — i jak połowa z nich po prostu znika. Nie dlatego, że oferta była słaba. Dlatego, że nikt nie zdążył odpisać na czas, nie dopiął, nie przekonał.
Każde takie zapytanie to były realne pieniądze, które uciekały po cichu. Pomyślałem: to da się rozwiązać.
Wpadka #1
Pierwszy pomysł był głupi — i szybko to zobaczyłem
Na początku zrobiłem to, co wszyscy: zwykły autoresponder. „Dziękujemy, odezwiemy się.” Porażka. Bo taki bot nie sprzedaje — on tylko odpisuje. Klientka dostaje suchą formułkę, traci zapał i idzie gdzie indziej.
To była moja pierwsza wpadka, ale nauczyła mnie najważniejszej rzeczy: szybka odpowiedź to za mało.
Zwrot
Prawdziwy problem to brak sprzedaży
Klientka nie zapisuje się dlatego, że nikt jej nie przekonał — nie rozbił „za drogo”, nie pokazał, że warto, nie poprowadził do decyzji.
To zmieniło wszystko. Postanowiłem zbudować nie bota-odpowiadacza, ale coś, co realnie sprzedaje — jak Twoja najlepsza handlowczyni, tylko że nigdy nie śpi.
Wpadka #2
Pierwsza „sprzedająca” Cleo była przeinżynierowana
Zbudowałem wersję totalnie przekombinowaną — wyszedłem z armatą na muchę. Robiła dziesięć rzeczy naraz, brzmiała sztywno jak formularz, a koszt jednej odpowiedzi zwalił mnie z nóg. Tak się nie da prowadzić rozmów dzień w dzień.
Wyrzuciłem połowę i zacząłem od nowa: prosto i tanio. Cleo ma pisać po ludzku, ciepło, dopasowywać ton do osoby — a nie udowadniać, ile potrafi. Dopiero wtedy rozmowy zaczęły płynąć.
Przełom
Moment, w którym to zaczęło działać
Pamiętam pierwszą rozmowę, w której Cleo zrobiła dokładnie to, o co chodziło. Klientka: „chcę ten kurs, ale za drogo”. Cleo spokojnie wytłumaczyła raty, sprawdziła dofinansowanie, pokazała wartość — i klientka napisała „dobra, zapisuję się”. Bez mojego udziału, w środku nocy.
Wtedy wiedziałem, że to nie zabawka. To naprawdę domyka.
Rozwój
Akademia to nie tylko nowi klienci
Im głębiej w to wchodziłem, tym jaśniej widziałem, że Wy żonglujecie kilkoma rzeczami naraz: nowi chętni piszą z pytaniami, obecne kursantki pytają „gdzie przyjść, co przynieść”, a do tego dochodzi zbieranie modelek na pokazy i praktyki.
Więc Cleo nauczyła się tego wszystkiego — odpisuje, przypomina, pilnuje terminów, pomaga ogarnąć modelki. Nie jeden trik, tylko realne zdjęcie roboty z głowy.
Teraz
Gdzie jesteśmy teraz — bez ściemy
Cleo działa. Odpisuje, sprzedaje, prowadzi do zapisu, pilnuje kursantek. Nie będę udawał, że mam za sobą setki klientek — jesteśmy tuż przed otwarciem na szerzej i właśnie teraz wpuszczam pierwsze akademie.
To znaczy jedno: jeśli wejdziesz teraz, masz mnie na wyciągnięcie ręki i narzędzie dopięte pod Twoją ofertę. Napisz — pokażę Ci na żywo, jak to zadziała u Ciebie.
Nie obiecuję Ci:
- ✗ 100 nowych zapytań miesięcznie
- ✗ 10× większej sprzedaży
- ✗ gwarancji zarobków
Bo nikt uczciwy nie może tego obiecać.
Obiecuję co innego: żadna wiadomość nie zostanie bez odpowiedzi, a do niezdecydowanych ktoś wróci. Dziś, gdy odpisujesz po godzinach, część zapytań po prostu ginie — to pieniądze, które zostawiasz na stole. Tego właśnie Cleo pilnuje.
Wystarczy jeden dodatkowy kurs w miesiącu albo jedna uratowana grupa — i koszt Cleo zwraca się wielokrotnie. Nie magią. Tym, że pilnuje rzeczy, na które brakuje Ci czasu.